Kategoria: Design

  • Naukowa klasyfikacja książek, których nie powinno się oceniać po okładce

    Naukowa klasyfikacja książek, których nie powinno się oceniać po okładce

    Próba empirycznego udowodnienia, że człowiek najpierw patrzy, potem ocenia, a dopiero na końcu — jeśli okoliczności na to pozwolą — czyta

    W świecie nauki istnieje wiele pytań, na które wciąż nie znamy odpowiedzi. Czy świadomość jest wynikiem procesów neuronalnych? Czy wszechświat ma granice? Czy kot może nauczyć się zasad bezpieczeństwa dotyczących broni?

    Na szczęście nie wszystkie problemy pozostają nierozwiązane.

    Strona Always Judge a Book by its Cover dostarcza bowiem niezwykle wartościowego materiału badawczego pozwalającego ustalić, jak daleko człowiek może posunąć się w ocenianiu książki wyłącznie na podstawie jej tytułu i okładki. Zebrany materiał obejmuje między innymi poradnik rozmowy z kotem o bezpieczeństwie związanym z bronią, strategie przechytrzania wiewiórek, instrukcję przetrwania ataku krasnali ogrodowych, poradnik robienia rękodzieła z sierści kota, książkę o ekstremalnym prasowaniu oraz przewodnik po samotnych wózkach sklepowych Ameryki Północnej. (Always Judge a Book by its Cover)

    Wobec tak bogatego materiału dowodowego dalsze ignorowanie problemu byłoby po prostu niepoważne.

    Dlatego przeprowadziliśmy analizę.

    Metoda badawcza:

    1. spojrzeć na okładkę,
    2. przeczytać tytuł,
    3. natychmiast wyrobić sobie opinię,
    4. ewentualnie później sprawdzić, o czym jest książka.

    1. Kot i problem edukacji interdyscyplinarnej

    Zacznijmy od publikacji „How to Talk to Your Cat About Gun Safety”.

    Już sam tytuł stawia przed współczesną nauką szereg pytań. Czy kot rzeczywiście potrzebuje edukacji w zakresie bezpieczeństwa? Czy potrafi przyswoić pojęcie odpowiedzialnego obchodzenia się z bronią? Czy powinien również znać zasady abstynencji?

    Według opisu książka obejmuje bowiem nie tylko bezpieczeństwo związane z bronią, lecz także abstynencję, narkotyki i satanizm. (Always Judge a Book by its Cover)

    Jest to zatem publikacja holistyczna.

    Można powiedzieć, że zamiast tradycyjnego:

    „Nie wychodź na ulicę.”

    otrzymujemy:

    „Przygotujmy kota do funkcjonowania we współczesnym społeczeństwie.”

    I trudno odmówić temu ambicji.

    Pozostaje jedynie pytanie, czy kot jest gotowy.

    2. Wiewiórki jako przeciwnik strategiczny

    Kolejnym przedmiotem badań jest „Outwitting Squirrels: 101 Cunning Stratagems to Reduce Dramatically the Egregious Misappropriation of Seed from Your Birdfeeder by Squirrels”.

    Tytuł jest tak długi, że zanim dotrzemy do końca, wiewiórka zdąży prawdopodobnie ukraść nasiona.

    Książka oferuje 101 strategii mających ograniczyć rabowanie karmnika przez te małe gryzonie. (Always Judge a Book by its Cover)

    Jest to bardzo interesujący przypadek z dziedziny konfliktów asymetrycznych.

    Po jednej stronie:

    człowiek, karmnik, literatura strategiczna.

    Po drugiej:

    wiewiórka.

    Wiewiórka ma jednak pewną przewagę.

    Nie czyta książek.

    W związku z tym nie zna naszych strategii.

    Jest to sytuacja, którą literatura fachowa określa prawdopodobnie jako przewagę operacyjną przeciwnika.

    3. Krasnal ogrodowy jako zagrożenie egzystencjalne

    Następnie mamy „How to Survive a Garden Gnome Attack”.

    Książka zakłada, że krasnale ogrodowe mogą stanowić realne zagrożenie, a czytelnik powinien nauczyć się rozpoznawać potencjalnych intruzów oraz sposoby ich infiltracji. Autor strony rozwija tę koncepcję do wizji niemal militarnej: jeden krasnal, następnie dwóch, trzech, pięciu, ośmiu — aż do pełnego powstania miniaturowych przeciwników wyposażonych w łopaty i kilofy. (Always Judge a Book by its Cover)

    Jest to klasyczny model eskalacji konfliktu.

    Problem zaczyna się niewinnie:

    „Mam krasnala.”

    Po kilku tygodniach:

    „Mam ich osiem.”

    Po miesiącu:

    „Nie wiem, czy to jeszcze mój ogród.”

    Wniosek jest oczywisty:

    wiedza jest pierwszą linią obrony.

    Drugą prawdopodobnie jest płot.

    4. Kot jako surowiec wtórny

    Jednym z najbardziej interesujących przypadków jest „Crafting with Cat Hair” — książka poświęcona tworzeniu rękodzieła z sierści kota. (Always Judge a Book by its Cover)

    Publikacja odpowiada na problem, którego właściciele kotów doświadczają regularnie.

    Kot zostawia sierść.

    Człowiek ją sprząta.

    Kot zostawia więcej sierści.

    Człowiek sprząta.

    Książka proponuje rozwiązanie alternatywne:

    przestań sprzątać i zacznij produkować.

    Jest to piękny przykład gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Kot produkuje surowiec.

    Człowiek przetwarza surowiec.

    Powstaje przedmiot.

    Kot patrzy na przedmiot.

    Kot prawdopodobnie uznaje go za bezwartościowy.

    Proces rozpoczyna się od nowa.

    5. „Crap Taxidermy”, czyli nauka przez porażkę

    Kolejny przypadek jest wyjątkowo ważny z perspektywy metodologii.

    „Crap Taxidermy” zakłada, że zanim osiągniemy mistrzostwo, musimy czasami wykonać kilka bardzo nieudanych prób.

    To brzmi rozsądnie.

    Dotyczy to malarstwa, pisania, gotowania, fotografii, programowania i prawdopodobnie także preparowania zwierząt.

    Autor strony zauważa jednak, że efektem mogą być wyjątkowo dziwne, niepokojące i wręcz sprzeczne z naturą ekspozycje. (Always Judge a Book by its Cover)

    Jest to więc książka, która udowadnia ważną tezę:

    nie każdy etap nauki musi wyglądać dobrze.

    Niektóre etapy mogą wyglądać jak coś, co powinno zostać natychmiast zakopane.

    6. „Dumb Birds” i problem ambicji poznawczych

    „The Field Guide to Dumb Birds of North America” proponuje alternatywę dla klasycznego obserwowania ptaków.

    Nie musimy znać gatunków.

    Nie musimy rozumieć subtelnych różnic.

    Nie musimy nawet być szczególnie dobrymi obserwatorami.

    Wystarczy zainteresować się ptakami, które — zgodnie z tytułem — nie są przesadnie inteligentne. (Always Judge a Book by its Cover)

    To bardzo demokratyczne podejście do ornitologii.

    Jeżeli klasyczne birdwatching wymaga wiedzy, cierpliwości i dobrego wzroku, tutaj wystarczy prawdopodobnie:

    „O, zobacz. Ten wygląda głupio.”

    Nauka nigdy nie była prostsza.

    7. Jedna osoba, jedna mikrofalówka

    „Microwave for One” stanowi natomiast przełom w dziedzinie gastronomii jednoosobowej.

    Autor strony opisuje książkę jako dzieło dla osoby, która chce przygotować sobie ciepły, nieco wilgotny posiłek i najlepiej zrobić to w samotności. (Always Judge a Book by its Cover)

    Nie należy jednak lekceważyć tego osiągnięcia.

    Mikrofalówka jest urządzeniem demokratycznym.

    Nie pyta o pochodzenie.

    Nie pyta o status społeczny.

    Nie pyta, czy mamy towarzystwo.

    Po prostu obraca talerz.

    I grzeje.

    To być może najczystsza forma współczesnej filozofii.

    8. Ekstremalne prasowanie

    Kolejny przypadek to „Extreme Ironing”.

    Dla przeciętnego człowieka prasowanie jest czynnością domową.

    Dla autora tej książki najwyraźniej jest to niewystarczające.

    Dlaczego prasować w domu, skoro można prasować w miejscach ekstremalnych?

    Na skale.

    Pod wodą.

    W warunkach, w których zwykły człowiek zastanawia się raczej nad tym, czy przeżyje?

    Według opisu publikacja ma właśnie odpowiadać na potrzeby osób, które potrzebują adrenaliny, ale jednocześnie nie tolerują zagnieceń na koszuli. (Always Judge a Book by its Cover)

    Jest to kompromis między instynktem samozachowawczym a estetyką garderoby.

    9. Matematyka wychodzi z szafy

    „Crocheting Adventures with Hyperbolic Planes” to moment, w którym nauka i rękodzieło postanawiają zawrzeć nieoczekiwany sojusz.

    Zapominamy o szalikach.

    Zapominamy o skarpetkach.

    Zapominamy o wszystkim, co ma praktyczne zastosowanie.

    Wkraczamy w geometrię nieeuklidesową.

    Szydełko spotyka matematykę.

    Efektem są obiekty, które — jak sugeruje opis — mogą stać się doskonałym tematem rozmowy z zaprzyjaźnionymi matematykami. (Always Judge a Book by its Cover)

    To ważne.

    Bo nie ma nic bardziej towarzyskiego niż pokazanie komuś szydełkowej geometrii hiperbolicznej i obserwowanie, jak powoli przestaje żałować, że przyszedł.

    10. Męskość zostaje zdefiniowana na nowo

    Nie możemy pominąć „The Manly Art of Knitting”.

    Według opisu mężczyzna powinien znać wiele rzeczy.

    Jedną z nich jest sztuka robienia na drutach. (Always Judge a Book by its Cover)

    Wydaje się to rozsądne.

    Zwłaszcza jeśli jesteśmy kowbojem.

    Mamy owce.

    Mamy wełnę.

    Strzyżemy owce.

    Sprzedajemy wełnę.

    Kupujemy później gotowy produkt.

    Książka proponuje rozwiązanie:

    przestań być ogniwem pośrednim.

    Zrób szalik.

    Potem rękawiczki.

    A następnie — jak sugeruje opis — być może siodło.

    To już nie jest hobby.

    To strategia niezależności gospodarczej.

    11. Kot jako partner taneczny

    „Dancing with Cats” rozwiązuje kolejny fundamentalny problem współczesnego człowieka:

    co zrobić, kiedy chcemy tańczyć, ale jedynym dostępnym partnerem jest kot?

    Według opisu książka pozwala rozwijać relację człowiek–kot poprzez taniec, od tańca towarzyskiego po bardziej współczesne formy. (Always Judge a Book by its Cover)

    To ambitny projekt.

    Kot nie musi chcieć.

    To nawet może być jego największa zaleta.

    W tańcu człowiek może więc po raz pierwszy doświadczyć partnerstwa całkowicie niezależnego od wzajemnej komunikacji.

    12. Wózki sklepowe jako dziedzictwo kulturowe

    Na szczególną uwagę zasługuje „The Stray Shopping Carts of Eastern North America”.

    Książka traktuje porzucone wózki sklepowe jako obiekty wymagające klasyfikacji i rozpoznania. (Always Judge a Book by its Cover)

    To niezwykle ważne.

    Przez lata mijaliśmy je obojętnie.

    Na parkingu.

    W rowie.

    Przy lesie.

    Na końcu osiedla.

    A tymczasem prawdopodobnie obserwowaliśmy skomplikowany system taksonomiczny.

    Czy to wózek północny?

    Czy wschodni?

    Czy czterokołowy?

    Czy może inny?

    Po lekturze tej książki istnieje szansa, że nigdy więcej nie spojrzymy na parking w ten sam sposób.

    13. Banan jako filozofia życia

    „Be Bold with Bananas” to natomiast publikacja, która dowodzi, że nawet owoc może zostać wykorzystany do przebudowy ludzkiej osobowości.

    Według opisu książka pochodzi z 1974 roku i ma prowadzić czytelnika ku nowemu, bardziej odważnemu spojrzeniu na banany. (Always Judge a Book by its Cover)

    To ważna lekcja.

    Jabłko?

    Bezpieczne.

    Pomarańcza?

    Poprawna.

    Banan?

    Odważny.

    Można wręcz powiedzieć, że współczesny człowiek nie potrzebuje kolejnego poradnika rozwoju osobistego.

    Potrzebuje banana.

    14. Drewno analizujące samo siebie

    Na koniec pozostaje „Identifying Wood”.

    Tytuł wydaje się prosty.

    Wręcz brutalnie prosty.

    „Yep, It’s Wood.”

    Książka ma pomóc czytelnikowi rozpoznawać drewno, jego rodzaje oraz różnice między gatunkami. (Always Judge a Book by its Cover)

    Ale pojawia się problem znacznie głębszy.

    Książka sama jest wykonana z papieru pochodzącego z drewna.

    Oto więc obiekt stworzony z materiału, który wyjaśnia naturę materiału, z którego — pośrednio — sam powstał.

    Jest to niemal filozoficzny paradoks.

    Drewno mówi nam, czym jest drewno.

    Poprzez książkę.

    Wydrukowaną na materiale pochodzącym z drewna.

    Nauka zatoczyła koło.


    Wnioski

    Po przeprowadzeniu niniejszej analizy można sformułować kilka istotnych tez.

    Po pierwsze: nie istnieje temat zbyt dziwny, aby nie powstała o nim książka.

    Po drugie: każda czynność może zostać podniesiona do rangi sztuki, nauki albo — w najgorszym przypadku — hobby.

    Po trzecie: człowiek posiada niemal nieograniczoną potrzebę klasyfikowania rzeczy, których istnienia wcześniej nie zauważał.

    Wiewiórek.

    Krasnali.

    Wózków sklepowych.

    Sierści kota.

    Drewna.

    Bananów.

    A przede wszystkim — innych ludzi, którzy kupują te książki.

    I właśnie tutaj dochodzimy do najważniejszego wniosku dla osób zajmujących się książkami zawodowo.

    Okładka ma znaczenie.

    Bardzo duże znaczenie.

    Bo zanim czytelnik sprawdzi, czy tekst jest dobrze napisany, zanim oceni argumentację autora, zanim przeanalizuje styl i strukturę publikacji, musi najpierw podjąć decyzję:

    czy w ogóle chce tę książkę otworzyć.

    A więc może problem nie polega na tym, że oceniamy książki po okładce.

    Problem polega na tym, że robimy to zdecydowanie szybciej, niż jesteśmy gotowi się do tego przyznać.

    Dobra redakcja może sprawić, że czytelnik zostanie na dłużej.

    Dobra okładka sprawia, że w ogóle zacznie czytać.

    A idealna książka?

    To taka, przy której po przeczytaniu całości możemy powiedzieć:

    „Okładka miała rację.” (Always Judge a Book by its Cover)

  • Recenzja naukowa okładek, czyli metodologia oceniania książki bez konieczności jej czytania

    Recenzja naukowa okładek, czyli metodologia oceniania książki bez konieczności jej czytania

    Studium przypadku z zakresu semiotyki, psychologii konsumenckiej i niepotrzebnie poważnego podejścia do literatury

    Istnieje pogląd, według którego książki nie należy oceniać po okładce. Pogląd ten, choć rozpowszechniony, wydaje się pozostawać w sprzeczności z podstawowymi zasadami funkcjonowania człowieka jako organizmu wyposażonego w narząd wzroku.

    Strona Always Judge a Book by Its Cover stanowi niezwykle wartościowy — choć metodologicznie podejrzany — materiał badawczy do analizy tego zjawiska. Jej autor prezentuje książki o tytułach tak sugestywnych, że możliwość powstrzymania się od ich oceny na podstawie samej okładki wydaje się wręcz biologicznie ograniczona. Wśród badanych przypadków znajdują się m.in. poradnik tworzenia trumien dla ludzi i zwierząt, atlas sieci Walmart, instrukcja wykonywania małpy z ręcznika oraz poradnik dotyczący duchów przyczepiających się do przypadkowych przechodniów. (Always Judge a Book by its Cover)

    W świetle powyższego można wysunąć hipotezę, że powiedzenie „nie oceniaj książki po okładce” jest jednym z tych zaleceń, które ludzkość wymyśliła, a następnie konsekwentnie ignoruje.

    1. Cel badania

    Celem niniejszego opracowania jest określenie, jak szybko człowiek jest w stanie wyrobić sobie opinię o książce, nie czytając jej ani przez chwilę.

    Hipoteza badawcza brzmi następująco:

    Im bardziej osobliwy tytuł książki, tym mniejsza potrzeba zapoznania się z jej treścią przed wydaniem kategorycznego sądu.

    Hipoteza pomocnicza zakłada natomiast, że jeśli na okładce znajduje się coś, czego nie spodziewaliśmy się zobaczyć w żadnej książce, prawdopodobnie właśnie po tę książkę będziemy chcieli sięgnąć.

    Badania przeprowadzone na materiale strony potwierdzają obie hipotezy z dokładnością wystarczającą do opublikowania wyników w czasopiśmie, którego redakcja nie zadaje zbyt wielu pytań.

    2. Przypadek pierwszy: człowiek, który chce być ’awesome

    Jednym z analizowanych obiektów jest książka „Anybody Can Be Cool, But Awesome Takes Practice”.

    Już sam tytuł stanowi interesujący przypadek z zakresu psychologii motywacyjnej. Czytelnik otrzymuje bowiem obietnicę, że zwykła „coolness” jest zjawiskiem powszechnym, natomiast osiągnięcie poziomu „Awesome” wymaga systematycznych ćwiczeń.

    Jest to podejście niezwykle rozsądne.

    Nauka zna przecież trening sportowy, trening pamięci, trening interpersonalny oraz trening koncentracji. Dlaczego więc nie mielibyśmy trenować bycia niesamowitymi?

    Autor strony idzie o krok dalej, przypisując książce niemal historyczne znaczenie i sugerując, że Leonidas przed bitwą pod Termopilami czerpał z niej siłę. (Always Judge a Book by its Cover)

    Informacja ta jest szczególnie interesująca, ponieważ pozwala postawić pytanie:

    czy historia starożytna była pierwszym przypadkiem marketingu motywacyjnego?

    Kwestia wymaga dalszych badań.

    3. Przypadek drugi: trumna jako projekt DIY

    Następnie przechodzimy do publikacji „Do It Yourself Coffins for Pets and People”.

    Jest to przykład szczególnie cenny dla współczesnych badań nad kulturą poradnikową. W czasach, w których można samodzielnie wykonać świece, meble, kosmetyki, ceramikę i zakwas, naturalnym rozwinięciem tej tendencji wydaje się możliwość samodzielnego wykonania trumny.

    Publikacja posiada jednak pewne ograniczenia.

    Jak zauważono na stronie, perfekcjonista poszukujący idealnego miejsca do spoczynku może nie być w pełni usatysfakcjonowany efektami. (Always Judge a Book by its Cover)

    Jest to ważna obserwacja z punktu widzenia jakości publikacji DIY.

    Można bowiem przyjąć, że istnieją dwa typy czytelników:

    A. „Zrobię to sam.”

    B. „Zdecydowanie powinien to zrobić ktoś inny.”

    Dalsze badania powinny ustalić, czy grupa B stanowi większość.

    4. Atlas Walmartu i problem podróży

    Szczególnie interesujący jest „Walmart Atlas”, czyli publikacja, która — zgodnie z ironicznym opisem strony — może stać się narzędziem spontanicznego planowania podróży do przypadkowego sklepu Walmart. (Always Judge a Book by its Cover)

    Mechanizm jest prosty:

    1. Człowiek wraca zmęczony z pracy.
    2. Otwiera atlas.
    3. Losowo wskazuje miejsce.
    4. Odkrywa Walmart w Omaha.
    5. Kupuje bilet.
    6. Jedzie do Nebraski.
    7. Problemy znikają.

    Nie jest jasne, czy jest to metoda geograficzna, psychologiczna czy po prostu bardzo agresywna forma turystyki zakupowej.

    Niemniej jednak trudno odmówić jej konsekwencji.

    W tym przypadku okładka nie tyle informuje o zawartości książki, ile tworzy nowy styl życia.

    5. Małpa z ręcznika jako problem interdyscyplinarny

    Kolejnym przypadkiem jest „How to Make a Towel Monkey and Other Cruise Ship Favorites”.

    Publikacja odpowiada na jedno z najważniejszych pytań współczesnej cywilizacji: co właściwie zrobić z ręcznikiem podczas rejsu?

    Według opisu mamy do czynienia z wiedzą dotychczas niemal tajemną. Autor strony słusznie zauważa, że próba samodzielnego odtworzenia małpy może zakończyć się uzyskaniem „pomarszczonego ręcznika” o charakterze trudnym do jednoznacznego sklasyfikowania. (Always Judge a Book by its Cover)

    Mamy więc klasyczny konflikt między instrukcją a rzeczywistością.

    Instrukcja mówi: małpa.

    Ręcznik odpowiada: nie.

    Jest to sytuacja znana każdemu, kto kiedykolwiek próbował złożyć mebel według instrukcji.

    6. Matka, Weird Wayne i ekonomia poradnictwa

    Nie możemy pominąć książki „Mom is Dating Weird Wayne”.

    Publikacja ma charakter poradnikowy i dotyczy kreatywnych sposobów przeszkadzania matce w ponownym wejściu w świat randkowania. Szczególnie interesująca jest informacja, że w chwili przygotowywania opisu jeden egzemplarz był oferowany za ponad 800 dolarów. (Always Judge a Book by its Cover)

    Jest to fascynujący przykład ekonomii dóbr niszowych.

    Można bowiem założyć, że skoro istnieje zapotrzebowanie na książkę za 800 dolarów dotyczącą Weird Wayne’a, to kapitalizm osiągnął już etap, w którym każdy problem może zostać zamieniony w produkt premium.

    Pozostaje tylko pytanie, czy Weird Wayne wiedział, że został częścią rynku dóbr luksusowych.

    7. Człowiek martwy, ale nadal korzystający z poradnika

    Najbardziej ambitny przypadek stanowi książka „People Who Don’t Know They’re Dead: How They Attach Themselves to Unsuspecting Bystanders and What to Do About It”.

    Jej największą zaletą jest uniwersalność grupy docelowej.

    Jak wynika z ironicznego opisu, publikacja może być przydatna zarówno osobom żyjącym, jak i — co szczególnie godne uznania — osobom martwym. (Always Judge a Book by its Cover)

    Mamy tu więc do czynienia z rzadkim przypadkiem produktu posiadającego rynek pośmiertny.

    Wydawcy mogliby potraktować to jako inspirację do dalszego rozwoju branży.

    Potencjalne kolejne tytuły:

    • Excel dla osób, które już nie pracują
    • Jak skutecznie prowadzić negocjacje po śmierci
    • Minimalizm w życiu pozagrobowym
    • LinkedIn po drugiej stronie

    Rynek pozostaje otwarty.

    8. Wnioski

    Analiza materiału prowadzi do kilku istotnych wniosków.

    Po pierwsze, tytuł jest potężnym narzędziem komunikacji. Potrafi wzbudzić ciekawość, rozbawić, zaniepokoić albo spowodować natychmiastowe pytanie: „Kto uznał, że ludzie tego potrzebują?”

    Po drugie, okładka jest pierwszym filtrem interpretacyjnym. Zanim czytelnik oceni styl, argumentację czy wartość merytoryczną publikacji, dokonuje błyskawicznej oceny wizualnej.

    Po trzecie, najważniejszy wniosek brzmi:

    nie istnieje neutralna okładka.

    Każda coś komunikuje. Nawet ta, która komunikuje przede wszystkim, że projektant nie miał pomysłu.

    I właśnie dlatego okładka ma znaczenie.

    Nie oznacza to oczywiście, że książkę należy rzeczywiście oceniać wyłącznie po okładce. Oznacza to coś znacznie ciekawszego: należy mieć świadomość, że i tak będziemy ją oceniać.

    Możemy więc udawać, że jesteśmy racjonalnymi odbiorcami, którzy analizują treść, kontekst, argumentację i wartość literacką.

    Albo możemy spojrzeć prawdzie w oczy.

    Najpierw patrzymy na okładkę.

    Potem czytamy tytuł.

    Potem odwracamy książkę, żeby przeczytać opis.

    A dopiero później — jeśli wszystko pójdzie dobrze — czytamy książkę.

    I być może właśnie dlatego dobra redakcja oraz dobrze zaprojektowana forma mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Jedna i druga mają sprawić, żeby czytelnik chciał zostać z tekstem odrobinę dłużej.

    A to, jak wiadomo, jest już problem zdecydowanie bardziej skomplikowany niż zrobienie małpy z ręcznika. (Always Judge a Book by its Cover)

    Tekst inspirowany przykładami prezentowanymi na stronie Always Judge a Book by its Cover.